Pułapka doradzania. Dlaczego najtrudniejszym zadaniem coacha jest ugryzienie się w język?
Większość z nas wchodzi w zawód coacha z pięknej, naturalnej potrzeby pomagania innym. Kiedy widzimy, że nasz klient boryka się z jakimś problemem, a my w głowie mamy już gotowe, genialne rozwiązanie, pojawia się ogromna pokusa, by powiedzieć: „Wiesz co? Zrób to tak i tak, u mnie zadziałało”.
W profesjonalnym coachingu uderzenie w ten ton to moment, w którym proces… natychmiast się kończy, a zaczyna się doradztwo.
Dlaczego Twoje genialne rady nie pomogą klientowi? Kiedy dajesz klientowi gotowe rozwiązanie, odbierasz mu dwie najważniejsze rzeczy: autonomię i odpowiedzialność.
- Jeśli Twoja rada zadziała, klient uzna, że sukces jest Twój, a nie jego. W ten sposób budujesz jego zależność od Ciebie.
- Jeśli rada zawiedzie, klient wróci na kolejną sesję i powie: „Zrobiłem tak, jak pan mówił, i to była klapa”. Odpowiedzialność za porażkę spada na Ciebie.
Siła pytań, które rodzą odpowiedzialność W Instytucie Mukoid uczymy, jak opanować ten odruch i zamienić chęć doradzania w czystą ciekawość. Zamiast mówić: „Powinieneś pogadać z zespołem”, profesjonalny coach pyta: „Jakie widzisz sposoby, aby zakomunikować to zespołowi?” albo „Czego potrzebujesz od swoich ludzi w tej sytuacji?”.
Rozwiązanie, do którego klient dojdzie sam, jest dopasowane do jego osobowości, jego realiów i jego możliwości. Tylko za taką decyzję klient weźmie pełną, dorosłą odpowiedzialność. Rola coacha to nie bycie mędrcem, który wie lepiej – to bycie przewodnikiem, który pomaga klientowi odkryć jego własną mądrość.








